Tytuł: Jesteś Cudem. 50 Lekcji Jak Uczynić Niemożliwe Możliwym org. Be the miracle. 50 Lesson for Making the Impossible Possible Auto...


Tytuł: Jesteś Cudem. 50 Lekcji Jak Uczynić Niemożliwe Możliwym org. Be the miracle. 50 Lesson for Making the Impossible Possible
Autor: Regina Brett
Wydawnictwo: Insignis
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 351

Jesteś cudem to 50 lekcji o tym, jak mało trzeba, by coś zmienić. To 50 inspirujących felietonów zabranych w całość, które pobudzają w nas myślenie pomagają dostrzec, jak niewiele trzeba by nastały zmiany, by stały się cuda.

Tak szczerze to nie wiem od czego zacząć. Kiedy myślę o tej książce mam ochotę wziąć pędzel i na białym płótnie "czasnąć"czarną plamę i powiedzieć „To wyraża wszystko”. Albo napisać Raffaello.
Jesteś Cudem to nie tylko książka. To mały cud, który w niezwykły sposób przedstawia nam jak niemożliwe, staje się możliwe. Czy to czytając każdą lekcję z osobna, czy całość dostajemy kopa pozytywnej energii i dobrych myśli, które gotują się nam w głównie niczym zakupoholiczka przed wyprzedażą. (Swoją drogą: Kto ich nie kocha?)

Istnieją dwa sposoby czytania tej książki:
- po jednej lekcji
- całość na jednego gryza.
A to wszystko w zależności na zapotrzebowanie w dostawę pozytywnej energii. Porcjami? A może tak bomba kaloryczna? Każdy sposób jest dobry. Każdy przekazuje nam to samo. Jesteś Cudem przeczytałam na raz i nagle w 10 minut zapragnęłam zmienić wszystko o 180 stopni. To w jaki sposób książka dociera do czytelnika jest niesamowite. Niby nic. Zaledwie 351 stron. Ale 351 stron czego? Życiowych sytuacji „Niemożliwe staje się możliwym”.

To jest moje ente podejście to tej recenzji i chyba ciągle nie umiem ubrać w słowa tego, co chciałbym o niej powiedzieć. Książka jest po prostu cudowna. Pełna wartościowych lekcji, drobnych dobrych rad i dawki pozytywnego humoru. Podnosi, uczy, motywuje, pokazuje i wile, wile innych niesamowitych właściwości ma ta drobna książeczka. W życiu nie czytałam książki w taki sposób jak ten. Po zakończeniu z książki wystawał milion kolorowych karteczek, które w połączeniu z ołówkiem stworzyły listę cytatów, sentencji do których będę wracać.

Mogę pisać i pisać o tej książce, ale to nie odda tego, co się w niej znajduje. To trzeba przeczytać. Trzeba odczuć. Trzeba przetrawić. W opowieść\ciach wszystko brzmi dobrze, ale doświadczone na własnej skórze smakuje jeszcze lepiej.  Więc śmiało. Łapcie za nią i czytajcie. Nie pożałujecie. 

Tytuł: Bajki Uzdrawiajki Autor: Justyna Piecyk Wydawnictwo: Wymownia Rok wydania: 2016 Liczba stron: 26 Bajki Uzda...


Tytuł: Bajki Uzdrawiajki
Autor: Justyna Piecyk
Wydawnictwo: Wymownia
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 26

Bajki Uzdarwiajki czyli bajki, które leczą.

Bajki Uzdrawiajki to zbiór ośmiu bajek, które w niesamowity sposób ukazują, jak bardzo możliwe jest zwycięstwo z ciężką chorobą. Bajki nie mówią wprost: „ Będzie dobrze, ponieważ musi być” , ale ukazują walkę, wiarę w siebie i zawzięcie małych bohaterów. Każda z opowieści w inny sposób przedstawia chorobę i drogę, jaką musi pokonać mały pacjent, aby wrócić do siebie.

Bajki jak to bajki skonstruowane są w sposób lekki i przyjemny w odbierze dla młodego czytelnika. Jednak jest w nich coś innego, coś co pozwala odbiorcy wczuć się w bohatera, związać z jego przeżyciami i razem z nim walczyć o lepsze jutro. Każda z nich uczy wytrwałości i wiary w siebie, w swoje siły i tego, że można. W opowieściach choroba nie jest przedstawiona jako koniec świata tylko jako czasowa dysfunkcja, którą da się pokonać. Książeczka dodaje swojego rodzaju woli walki. Skoro udało się żyrafce, to dlaczego mi by miało się nie udać? Przecież ja też mogę.

Pragnę również pogratulować świeżo upieczonej autorce dobrze wykonanej roboty. Nie każdy potrafi w ten sposób dotrzeć do małego pacjenta. Oby tak dalej. 

Tytuł: Baśnie Braci Grimm dla dorosłych i młodzieży org. Grimm Tales for Young and Old Autor: Philp Pullman Wydawnictwo: Albatros ...


Tytuł: Baśnie Braci Grimm dla dorosłych i młodzieży org. Grimm Tales for Young and Old
Autor: Philp Pullman
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 463

Dawno, dawno temu gdy światem rządziła magia,  jej wysłannikami były wiedźmy, potwory i inni gwałciciele...

„Baśnie Braci Grimm dla dorosłych i młodzieży” to zbiór 50 baśni wybranych przez Philipa Pullmana i zaprezentowanych w nieznanej nam dotąd odsłonie. Od klasycznych typu „Królewna Śnieżka” do tych mniej znanych takich, jak „Futrzarka”. Wszystkie wyjrzały na światło dzienne w nowej, a raczej starej odsłonie.

Chyba każdy z nas kojarzy charakterystyczne „Dawno, dawno, temu za górami, za lasami...”. Stara śpiewka. Tak stara, że nie do końca wiadomo co za sobą kryje. Jak się okazuje to, co czytano nam za dzieciaka to pic na wodę, fotomontaż. Księżniczki, rycerze, złe czyny, kary oraz śmierć, okrucieństwo i zdecydowanie mniej dobrych zakończeń. Nie wiem jak wy, ale tej drugiej połowy zdecydowanie nie kojarzę.

Po przeczytaniu książki Philipa Pullmana całe spojrzenie na świat baśni uległo diametralnej zmianie. Już kilkukrotnie obiło mi się o uszy, że to wcale nie było takie kolorowe i kochane. Ale niektórych rzeczy się nie spodziewałam.

Na okładce książki widniej napis „BEZ CENZURY” niczym pieczęć na więziennych aktach. Baśnie zawarte w książce są w wersji oryginalnej, ale nie wydaje mi się, że słowo „cenzura” jest tu do końca adekwatne zwłaszcza, że książka skierowana jest do strasznych odbiorców.  Nie mogę powiedzieć, że zawarte w książce opowiadania nie są okrutne. Są okrutne,  ale nie wydaje mi się, że na tyle by czytelnik nie mógł spać po nocach. Jakby nie patrzeć z powieście nie ściągnięto cenzury tylko przedstawiono jak najbliższą oryginałowi wersję. Jednak połączenie tego napisu z książka okazało się tak naprawdę doskonałym „przyciągaczem uwagi”. Wszystko co zakazane przyciąga człowieka.

Tym , co bardzo mi się podoba w książce jest fakt, że autor dodaje od siebie dodatkowe informacje o konkretnej baśni. Rok powstania, tytuł, jak zmieniła się baśń na przestrzeni wieków, podobne historie i wiele innych bardzo ciekawych informacji. Ma za to ode mnie duży plus.
Wydaje mi się, że nie ma co się rozwodzić na temat treści. Zawartość popularnych baśni kojarzy pratycznie każdy, mniej popularncyh może  i nie, ale okrutnych smaczków nie zna chyba zdecydowana większość. Nie chce być tym okrutnym potworem, który odmieni wasz dzieciństwo. Nie-e. A więc jeśli się nie boice to przeczytajcie. Moim zdaniem nie pożałujecie. No chyba, że bardzo nie chcecie zmnieniać swojego spojrzenia na kochane bajeczki. W tym przypadku nie polecam.

Witam książkoholicy.
Bardzo przepraszam wszystkich, za tak długą nie obecność. Niestety są rzeczy, których nie jestem w stanie przeskoczyć. Lektury same się nie przeczytają. Na szczęście wracam już do zdrowego nałogu i czytam, czytam i jeszcze raz czytam. Kończę jedną, zaczynam drugą. Trochę się nazbierało przez ostatni czas. Za kilka dnie przyjdzie nowy skarb. Czekałam na tę książkę bardzo długo. Mam nadzieje, że lada dzień pojawi się u mnie. 

Książkoholizm książkoholizmem, ale jak nazwać uzależnienie od seriai? Serialoholizm? Chyba tak. Bycie książkoholikem wiąże się z byciem ser...

Książkoholizm książkoholizmem, ale jak nazwać uzależnienie od seriai? Serialoholizm? Chyba tak. Bycie książkoholikem wiąże się z byciem serialoholikem. Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale ja takowych nie znam. Jak ksiażkoholik to i uzależniony od seriali. Proste, logiczne. Jak już pewnie się zorientowaliście, dziś będzie mowa o serialach. Jestem bardzo prężnie rozwijającym się serialoholikiem gdyż aktualnie oglądam 10, a coś czuję, że będzie więcej.

Serial to taka dobra alternatywa dla książki (nie mówię, zęby ich nie czytać) kiedy jesteśmy zmęczeni, nie mamy siły na utrzymanie książki w rękach, oczy z nami nie współpracują i w sumie nie chcemy jeszcze iść spać i coś by tam wpadło. Może film, ale nie bo za długi i w tym momencie pojawia się serial. Średnio odcinek 40 min, do wyboru do koloru, każdy znajdzie coś dla siebie. Ja znalazła więcej niż przewiduje ustawa..



Szukanie odpowiedniego serialu nie jest tak proste jak wygląda, dlatego postanowiłam przedstawić kilka seriali według wącham_książki. Może dzięki temu ktoś wpadnie w serialowy nałóg.  No to co? Zaczynamy!

Na pierwszy ogień leci Scream Queens.


Data powstania: 2015
Liczba sezonów: Aktualnie 1
Gatunek: Horror, komedia
Ocena: 4/10

Samo słowo Scream kieruje nas w stronę jakże dobrze znanego filmu właśnie o tym tytule. Tak jak i w filmie, w serialu pojawia się tajemniczy zabójca, która morduje wszystkich dookoła. Akcja toczy się w kampusie jednej z amerykańskich uczelni a pod nóż leci żeńskie bractwo, którego przewodnicząca jest zadufaną w sobie, bogatą damulką z bogatego domu. Tajemnicze morderstwa zaczynają się w momencie, kiedy do bractwa dołącza Grace. Dziewczyna, która chce mienić porządki panujące w siostrzeństwie.

Szczerze mówiąc to Scream Queens zaczęłam oglądać tylko dlatego, że wszystkie inne seriale się skończyły i nie miałam co oglądać. Szału nie ma, 4 liter nie urywa. Jest to bardzo lekki serial, raczej niskich lotów. Nic specjalnego. Dobry na takie dni, w których chcemy coś obejrzeć, ale w 100% nic wymagającego. To taki głupiutki przerywnik na odmóżdżenie. 

Skoro jesteśmy przy temacie krzyku to przyszedł czas na Scream


Data powstania: 2015
Liczba sezonów: 1
Gatunek: Horror
Ocena: 7,5/10

Wszystko zaczęło się od żartu W momencie, kiedy „niewinny” filmik trafia na YouTube ginie osoba, której morderstwo zapoczątkowało reakcje łańcuchową śmierci. Historia kołem się toczy, zwłaszcza dla miasteczka w Lakewood. Tak, jak przed laty za sprawą tajemniczego mordercy ginął młodzi ludzie. Przerażjące wiadomości, grupka przyjaciół i jedna dziewczyna, na której koncentruje się cała uwaga mordercy. Kto zginie następny? Zobaczymy..

O tym serialu usłyszałam sama nie wiem gdzie. Pamiętam tylko tyle, że czekałam na pierwszy odcinek. Nastawiona byłam na niego bardzo pozytywnie z nadzieją, że jest coś, co mnie wciągnie i nie będę mogła się oderwać. I tak też się stało. Scream wbrew pozorom nie jest serialem prostym w obsłudze. Oglądaniu każdego odcinka towarzyszy wiele emocji, a sama akcja trzyma w napięciu do ostatniej chwili. Jestem na tak i z niecierpliwością czekam na kolejny sezon.

Skoro trzymamy się morderstw to przyszedł czas na Kości/ Bones.


Data powstania: 2005
Liczba sezonów: 11
Gatunek: Dramat, Kryminał
Ocena: 8,5/10 

Jest ciało, a raczej jego pozostałości. Jak więc dowiedzieć się kto właściwie leży przed nami i kto jest mordercą? Na te pytania odpowiedzi zna Dr Brennan i jej drużna z instytutu Jeffersona. Temprence Brennan jest antropologiem sądowym i dzięki swoim zdolnościom dochodzi po kościach do mordercy. Wraz ze swoimi współpracownikami z instytutu oraz agentem specjalnym Seely Booth’em rozwiązują morderstwa, które wydają się nie do rozwiązania.

Kości mają 11 sezonów i może się to wydawać dużo, ale jeśli ktoś je ogląd, to ciągle mu mało. Serial ma 11 lat i mogę powiedzieć, że jestem z nim od początku. Zawsze jak byłam młodsza, czekałam za niedzielą, za nowym odcinkiem i z racji tego, że leciał on późno układałam sobie wszystko, żeby obejrzeć jak najwięcej odcinka i się wyspać. Teraz, gdy odcinki oglądam sama, późnymi wieczorami towarzyszy mi ta sama radość i iskierki w oczach, kiedy przychodzi czas na nowy odcinek. I mimo, że to już 11 sezonów, ogromna ilość odcinków czekam na więcej, ponieważ rozstać się z wszystkimi bohaterami będzie ciężko. 

Z jednego geniusza przechodzimy do drugiego. Scherlock czyli mistrz dedukcji. 


Data powstania: 2010
Liczba sezonów: 3 
Gatunek: Dramat, kryminał
Ocena: 10/10

Czym jest Scherlock bez swojego Watsona ? John Watson jest lekarzem wojskowym, który po powrocie poznaje genialnego detektywa Scherlocka Holmesa. Mimo, że detektyw nie sprawia przyjaznego i łatwego w kontaktach Doktor Watson  zaczyna wraz z nim rozwiązywać zagadki wielu morderstw, które przerastają wszystkich.

Scherlock Holmes nałogiem bez którego żyć nie można. Kto raz wpadnie w dedukcyjną sieć nigdy z niej nie wyjdzie. Serial jest genialny, na wysokim poziomie. Trafiłam na niego całkiem przypadkiem. Wypatrzyłam go na ekranie laptopa, kiedy mój brat oglądał jeden z odcinków. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Mimo, że odcinki są bardzo długie, ponieważ trwają ok. 1,5 godziny nie można się oderwać. Oglądanie jedno odcinka na 2 razy jest katorgą. Próbowałam, nie polecam. Oglądanie w ten sposób to robienie sobie krzywdy. Po jednym pełnym odcinku czujecie niedosyt, a co dopiero po jego połowie..

Niewyjaśnione zagadki, nieodnalezieni sprawcy. A co z tajemniczymi groźbami jednolitrowego potwora. Pretty Little Liars z diabelskim -A.


Data powstania: 2010
Liczba sezonów: 6
Gatunek: Dramat, Thriller
Ocena: 8/10
4 z 5 przyjaciółek i potwór. Rok po śmierci Alison przyjaciółki dostają przerażające wiadomości od tajemniczego A. Prześladowca wie wszystko, widzi wszystko i nie zawaha się użyć tego przeciw dziewczynom. Z czasem zaczynają dziać się coraz gorsze rzeczy..Co stanie się z dziewczynami? Do czego posunie się A? Co zrobią Spencer, Emily Hana i Aria?

Serial zaczęłam oglądać z polecenia Wam już dobrze znanej Agaty. Po pierwszym odcinku uzależniłam się. Po dwóch tygodniach byłam już na bieżąco ze wszystkimi odcinkami i tylko czekałam, aż wyjdą nowe. Całą sobą pokochałam Rosewood, jego mieszkańców i wszystko co się tam działo. Kto oglądał, ten wie o cym mówię. To po prostu wciąga i sprawia, że nie możemy się oderwać ani na moment. Z bliska obserwujemy to, co się tam dzieje. 

Mózgi, świeże mózgi, wątroby i nerki...Ale zwłaszcza mózgi, które trzymają przy życiu „ludzi” z iZombie.


Data powstania: 2015
Liczba sezonów: 2
Gatunek: Horror, komedia, kryminał
Ocena: 7,5/10

Impreza na statku dobie końca gdy goście zamieniają się w mózgożerne potwory. Młoda studentka medycyny po incydencie na statku zamienia się w zombie. Zaczyna pracować w biurze koronera, aby mieć stały dostęp do pożywienia. Mózgów jest wiele, a z każdym przychodzi nowa osobowość. I kto wie, co się z tym łączy?

Postać Zombie zazwyczaj kojarzymy z krwiożerczym, nieinteligentnym, kuśtykającym potworem w stanie rozkładu. I oczywiście zombie to ten zły. A co gdyby to zombie stał się głównym bohaterem, któremu daleko do stadium rozkładu? Przez całe swoje życie spotykałam się z zombie właśnie pod negatywną odsłoną. Tym raz było inaczej, więc może dlatego tak bardzo pokochałam ten serial. Liv to zombie, który żyje wśród ludzi i prócz upodobań kulinarnych niczym się od nich nie różni. Zombie bohater to strzał w 10. Cały serial z dozą humoru przedstawia nam zmianę jaka przeszła w głównej bohaterce od czasu, kiedy była ie, aż do teraz, kiedy spełnia się jako zombie. Serial lekki, przyjemny, pouczający. Nie wyłącza myślenia, daje mu częściowy urlop.

Skoro zombie to i wampiry. I to nie byle jakie tylko te pierwotne z The Originals


Data powstania: 2013
Liczba sezonów: 3
Gatunek: Dramat, fantasy, horror
Ocena: 8/10
Najstarsze wampiry na świecie powracają do miasta, które założyły setki lat temu. Do Nowego Orleanu.  Spośród całej trójki Klaus najbardziej chce odzyskać władzę w swoim mieście. I wtedy zaczyna się cała zabawa. W jednym momencie rozpoczyna się armagedon. Klaus uparcie dąży do władzy, wiedźmy wszczynają bunt przeciwko rządom Marcele- wampira, który obecnie rządzi Nowym Orleanem. Jak to wszystko skończy się dla naszych Pierwotnych? Co zrobi Klasu, Elijah i Rebekah? Kto przejmie władzę w Nowym Orleanie?

The Originals to spin- off Pamiętników Wampirów. Miałam z nimi krótki epizod, ale jakoś do mnie nie przemówiły. Ale wracając do The Originals...Jeśli uwielbiasz wampiry to serial dla Ciebie. I nie są to świecące niczym brokatowe bombki na choince wampiry ze zmierzchu lecz dużo bardziej brutalni krwiopijcy, którym światło mówi stop. W serialu widać odwieczny konflikt między wampirami, wilkołakami a wiedźmami. I nie jest to słowna walka. Tutaj dochodzi do czynów..Czynów tragicznych w skutkach dla wielu.

Były zombie, były wampiry to i czas na wilkołaki! Przed Państwem Teen Wolf.


Data powstania: 2011
Liczba sezonów: 5
Gatunek: Dramat, horror, komedia
Ocena: 7,5/10

Po ugryzieniu przez wilkołaka przeciętny nastolatek odkrywa, że coś dziwnego zaczyna się z nim dziać. Po ugryzieniu Scott z szarego nastolatka chowającego się w cieniu zmieni się w popularnym, wysportowanym dzieciakiem, który wraz ze swoim przyjacielem Stilesem zaczyna istnieć. Jednak nikt nie wie, jak mroczna tajemnica się za tym kryje.

Powiem tak: Jeśli nie masz czasu to nie zaczynaj tego oglądać, ponieważ tak szybko nie skończysz. Zwłaszcza teraz, jeśli jest tyle odcinków do obejrzenia. To, co zdarzyło się w Beacon Hills od początku skradło mi serce. Jak można zauważyć fantastyka nie jest mi obca, wręcz przeciwnie, dlatego też Teen Wolf to jeden z moich ulubionych. Wilkołaki, Wendigo, Chimery, Banshee i wiele, wile innych paranormalnych cudów zamkniętych w jednym miejscu. Jak tu się nie uzależnić, kiedy każdy nowy odcinek wręcz krzyczy obejrzyj mnie. 

Z Ameryki przenieśmy się na wschód do XIX Londynu. Penny Drefaul zaprasza do siebie


Data powstania: 2014
Liczba sezonów: 2
Gatunek: Dramat, horror
Ocena: 8/10

Dochodzi do takich zbrodni, o których strach pomyśleć. Policja jest bezsilna. Jedynie Malcolm Murray, znany podróżnik wraz z spirytystką Vanessa Ives twierdzą, że  za tym wszystkim stoi świat nadprzyrodzony. Rozpoczynają własne śledztwo do którego dołącza się sam Doctor Frankenstein i amerykański, wolny strzelec Ethan Chandler.

Nieznośnie długie intro to jedyne co mnie irytuje w tym serialu. Później już same pozytywy. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam w całej karierze. Cały serial jest utrzymany w bardzo mrocznym klimacie, ciemnych barwach owianych tajemnicą  a w tym wszystkim kultowe postacie takie, jak Dorian Grey, Victor Frankenstein i jego potwór, Dracula. Penny Dreadful to idealnie wyważona mieszanka tego co mroczne, co straszne, tego co chowa się za rogiem i czyha na nasze życie.

Po krótkim pobycie w Europie wracamy do Ameryki Północnej gdzie wita nas Mr. Robot.


Data powstania: 2015
Liczba sezonów: 1
Gatunek: Dramat, Thriller, Psychologiczny
Ocena: 10/10

Głównym bohaterem serialu jest Eliot Alderson. Młody, aspołeczny haker z powołania negatywnie nastawiony do dużych korporacji. Funkcjonowanie w świecie utrudnia mu choroba psychiczna przez którą jego aspołeczność przechodzi na wyższy poziom, a kontakty międzyludzkie są naprawdę ciężkie. Jednym sposobem Eliota na poznanie ludzi jest hakowanie ich. Przez swoje umiejętności i stanowisko w firmie AllSafe wzbudza zainteresowanie organizacji fsociety. I tak za dnia jest niewyróżniającym się pracownikiem korporacji, a w nocy zamienia się w hakera walczącego o wolność społeczną.

Mr. Robot to moje odkrycie 2015, które jest tak mocne i tak dobre, że po zakończeniu pierwszego sezonu nie spałam. Miałam piękny plan oglądania go przez cały miesiąc gdzie po trzech dniach był koniec i już nie było co oglądać. Mimo tego, że momentami gubiłam się w fabule, w wydarzeniach serial i tak zrobił na mnie ogromne wrażenie i dał dużo do myślenia. Sama nie wiem, co powiedzieć na jego temat, gdyż milion rzeczy pcha mi się na język. Ale jedno jest pewne: O tym nie można czytać, to trzeba zobaczyć.

Jak widać nie tylko książki uzależniają..A jaki serial uzależnia was?



Cześć wszystkim! Dziś z recenzją goszczę u siebie Darię z Podróże w książki .  Tytuł: Ostatnia Piosenka org. The Last Song Auto...

Cześć wszystkim!
Dziś z recenzją goszczę u siebie Darię z Podróże w książki



Tytuł: Ostatnia Piosenka org. The Last Song
Autor: Nicholas Sparks
Wydawnictwo: Albatros 
Rok wydania: 2013
Liczba Stron: 448

Podchodząc do Ostatniej Piosenki nie wiedziałam czego się spodziewać. Większość ludzi naprawdę była zachwycona tą powieścią, ja jednak znam siebie na tyle by wiedzieć że to co zachwyca innych nie zawsze zachwyca mnie. Poza tym nie jestem wielką fanką książek o miłości, choć Pana Sparksa szanuję i czytać lubię.

Choć historia może nie wydawać się ciekawa, jest taka. Po prostu wciąga. To książka nie tylko i miłości między dziewczyną a rodziną, ale o poznaniu siebie, radości, wybaczeniu i rodzinie.
To co mi się bardzo podobało to to, że każdy z rozdziałów jest podpisany imieniem osoby, która jest w nim narratorem. 

Ostania Piosenka opowiada historię siedemnastoletniej Ronnie która wraz ze swoim młodszym bratem jest zmuszona spędzić wakacje u ojca. Nie podoba jej się ten pomysł, nie rozmawia z ojcem. Nie może mu wybaczyć tego że rzucił swoją pracę, pianino, że zostawił rodzinę, że od nich odszedł. Ronnie nie jest wcale tym zachwycona, uważa że całe wakacje spędzi na nudzeniu się, nie widzi żadnych pozytywów. Wszystko się zmienia gdy pewnego dnia na plaży poznaje Willa.

Trudno jest napisać cokolwiek na temat tej książki nie zdradzając Wam całej fabuły. Dlatego po prostu nic nie napiszę, a przejdę do własnych odczuć co do tej powieści.

Jedno jest pewne – Nicholas Sparks po raz kolejny rozbawi Was i wzruszy łamiąc Wam serce. Jestem szczerze zachwycona tą książką, sposobem (stylem) pisania Sparksa, tego w jak cudowny i niezwykły sposób umie opisać rodzące się między dwójką ludzi uczucie.  Przemiana Ronnie z, moim zdaniem, wrednej, rozwydrzonej nastolatki, pełnej goryczy i złoszczącej się, w dojrzałą, pełną wyrozumiałości, miłości i wrażliwości kobietę.

I szczerze polecam tą książkę każdemu kto ma ochotę na coś słodkiego, romantycznego, wzruszającego. Kto nie wie jak spędzić wieczór. Ostatnia Piosenka jest idealna na smutne deszczowe wieczory, ale również na każdy inny leniwy dzień, kiedy tak naprawdę nic nam się nie chce. Mam nadzieję że spodoba Wam się w równym stopniu co mi. Pozdrawiam! 

A więc pamiętajcie, żeby wpadać do Darii na bloga oraz na fanpage.
 Książkoholicy łączmy się! :D



Tytuł: Tajemny Ogień org. The Secret Fire Autor: C.J. Daugherty, Carina Rozenfeld Wydawnictwo: Moondrive, Otwarte Rok wydania: ...


Tytuł: Tajemny Ogień org. The Secret Fire
Autor: C.J. Daugherty, Carina Rozenfeld
Wydawnictwo: Moondrive, Otwarte
Rok wydania: 2015


Taylor Monteclair (Anglia)
Nastolatka o zamiłowaniach do nauki. Jej największym marzeniem jest studiować na Oksfordzie. Z natury spokojna, pomocna. Od jakiegoś czasu nękają ja straszne bóle głowy. W momencie, kiedy przepełniają ją negatywne emocje, a pobliskie urządzenia elektryczne wybuchają dziewczyna zastanawia się skąd się to wszystko bierze. Zaczyna szukać odpowiedzi i dowiaduje się szokującej prawdy. Skrywa się w niej siła. Płonie w niej tajemny ogień.

Sacha Winters (Francja)
Zbuntowany, niegrzeczny chłopiec....który lubi pakować się w kłopoty. Od czasu, kiedy dowiedział się o klątwie ciążącej na jego rodzinie rzucił szkołę i odciął się od bliskich. Za 8 tygodni musi umrzeć. Ani dzień wcześniej, ani dzień później. Dokładnie w swoje 18 urodziny. Taki los spotkał jego 12 poprzedników. Czy da się temu zapobiec? Tylko jedna osoba na całym świecie może to zrobić.

Czy Taylor i Sacha zdążą do siebie na czas? Czy może chłopak umrze a świat pochłonie ogień.

Tajemny Ogień to jedna z tych książek, która wstrząsnęła światem jeszcze przed swoją premierą. Wiele miesięcy wcześniej trąbiono o niej w każdy możliwy sposób. Książka miała naprawdę dobrą reklamę i już na starcie zyskała wielu fanów i ogromy rozgłos. Ale czy słusznie?
W tym oto momencie jest to moje 5 podejście do recenzji tej książki. Za każdym razem wiem, co chcę napisać, ale nie wiem jak ubrać to w słowa. A to tylko dlatego, że książka wywołała u mnie wachlarz pozytywnych emocji.

Pozytywów jest tyle, że zacznę od negatywów, ponieważ jest tylko jeden. Mimo, że w książce zawarty jest świeży, niespotykany pomysł, historia toczy się powszechnym schematem. Dziewczyna, chłopak, nastolatkowie i jeden może ocalić drugiego. Gdzieś już to było.

Wracając do pomysłu. Nie spotkałam się jeszcze z czymś takim. Klątwa to dla mnie naprawdę nowość. (Chyba, że to ja jeszcze na taką nie trafiłam.) Jak to mam w zwyczaju, najczęściej nie czytam tego, co jest napisane  z tyłu książki, więc jak tylko zaczęłam czytać, nie wiedziałam o co chodzi. Kim ona jest? Kim on jest? Kim oni są i dlaczego jedno mieszka w Anglii a drugi we Francji? Wraz z postępem w czytaniu wszystko zaczęło się składać w logiczną całość. I nagle do mnie dotarło. Klątwa. I aż mi się oczka zaświeciły bo jeszcze tego nie było. Coś zaskoczyło i już było wiadomo, dlaczego on tu, ona tu i jak to możliwe, że coś ich łączy. Jak widać dla klątwy kilometry nie istnieją.

Sacha. Któż by go nie pokochał. Wszystkie kobiety kochają niegrzecznych chłopców, a nasz Francuzik jest dokładnie tym ukochanym typem. (Dlaczego faceci w książkach są tacy idealni?) Przystojny buntownik, który dba o bliskich. Dobre opakowanie z ciekawą zawartością. Sacha nie jest tylko ciasteczkiem w opałach, ale jest inteligentnym, zaradnym chłopakiem. Taylor jest mi raczej obojętna. Początkowo panienka idealna, która z czasem odkrywa uroki być mniej grzeczną i zadziorną. Podoba mi się jej przemiana i to, że przez całą książkę nie jest ciepłą kluchą, która potrafi tylko marudzić. Stawiam duży plus.

Na koniec największy fenomen i miłość tej książki czyli francuskie wstawki. Co prawda ja i ten język to dwa różne światy i kompletnie nic z tego na początku nie rozumiałam, ale dzięki temu było jeszcze zabawniej. Bo kto nie kocha sprawdzania w słowniku nowych słówek, które zmieniają sens całego zdania. No kto? Gorzej jak słownik nie chce czegoś przetłumaczyć i jest problem. No chyba, że ma się utalentowaną przyjaciółkę (Pozdrawiam Cię Agata. Klik blog Agi. Polecam!), która zabezpieczy jasność, żeby nam jakieś głupoty nie wyszły.

Mamy to! Napisane, czasami zmieniane, ale jest. Generalnie rzecz biorąc książkę bardzo polecam. Zwłaszcza jeśli znudziła wam się typowa walka o przetrwanie i angielskie wstawki.

P.S. Pamiętajcie o polubieniu wącham_książki na FB [Klik]

Tytuł: Magnus Chase I Bogowie Asgardu. Miecz Lata org. The Sword of Summer. Book One of Magnus Chase and the Gods Asgard. Autor:  Ri...


Tytuł: Magnus Chase I Bogowie Asgardu. Miecz Lata org. The Sword of Summer. Book One of Magnus Chase and the Gods Asgard.
Autor:  Rick Riordan
Wydawnictwo:  Galeria Książki
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 512


Dla niektórych życie rozpoczyna się po śmierci. Magnus Chase to 16 niegrzeczny chłopiec. Od czasu kiedy skończył 14 lat, jego matka poświęciła własne życie broniąc go przed wilkami mieszka na ulicach  Bostonu. Ciągle żyje tylko dzięki swojemu sprytowi i odwadze. Nie należy też do głupich. Jest mądrym nastolatkiem. Tuż przed swoimi 16 urodzinami dowiaduje się, że ktoś go szuka. Wuj Randolph. Matka zawsze ostrzegała go przed tym człowiekiem. Kiedy próbuje dowiedzieć się o co chodzi, wchodzi w sam środek wujowej pułapki. Rantolph zaczyna mu opowiadać o jego ojcu, o jego dziedzictwie, o tysiącletniej broni. Od tego momentu wszystko zaczyna się składać w jedną całość. Magnus przypomina sobie opowieści z dzieciństwa o nordyckich bogach i Ragnatoku- Sądnym Dniu. Coś dzwoni, ale nie wiadomo w  którym kościele. Magnus tak szybko się tego nie dowie, ponieważ świat zostaje zaatakowany przez ogniste olbrzymy. Nasz bohater w walce umiera...By zacząć życie od nowa.

Szczerze? To nie wiem co powiedzieć. Mam bardzo mieszane uczucia co do tej książki. Niby mi się podoba, niby pasuje, ale coś tam nie gra i nie tańczy. Czytałam już Persiaka,Olimpijskich Herosów, Kroniki Rodu Kane i teraz ta książka wydaje mi się mocno schematyczna. Pół boskie dziecko, którego życie nie rozpieściło. Skądś już to znam.

Moim zdaniem na minus jest jeszcze to, że w zupełnie odrębnej powieści i mitologii pojawiła się postać z serii greckiej. Mianowicie Anabeth. Przez cały okres czytania doszukiwałam się jej w określonych sytuacjach i miejscach. I nie tylko jej. Jak tylko pojawiła się woda, to moją pierwszą myślą było „Ooo..A Percy mógłby zrobić to i to..” i tak dość często. Jak dla mnie złym pomysłem było nawiązanie do innych powieści autora, ponieważ w ten sposób zupełnie została odwrócona uwaga od tego, co dzieje się tu i teraz. Tak samo z niektórymi szczegółami, które w Persiaku były ubóstwiane a tu wręcz negowane. I jeden tytuł rozdziału, który był ogromnym nawiązaniem do Olimpijskich Herosów też był trochę nie na miejscu.

Co do reszty tytułów rozdziałów..Skradły moje serce. Naprawdę. Tyle humoru w taki krótkim tekście nie widziałam dawno. Cała książka pełna jest bardzo dobrego, ale też specyficznego poczucia humoru. Nadaje jej to wyjątkowy, niepowtarzalny klimat. Mimo schematyczności Miecz Lata ma w sobie to coś, co wciąga czytelnika i nie pozwala się oderwać.

Niestety chcąc, nie chcąc w Magnusie widzę cząstkę Persy’ego a w Sam Anaabeth. Nie wiem, może to jakieś moje zboczenie, ale naprawdę. W zachowaniu, po części w sposobie myślenia czy kontaktach międzyludzkich. Nie znaczy to, że ich nie lubię. Bo lubię z tym, że chyba nie skradli aż tak mojego serca. Brakuje mi w nich takiej indywidualności, niepowtarzalności.

Miecz Lata jest lekką lekturą, prostą w obsłudze. Myślę, że jeśli komuś nie przeszkadza schemat lub nie czytał wcześniejszych dzieł autora to zakocha się w tej książce. Czekam na kolejne części, może uda im się zrehabilitować. 

Tytuł:   Zemsta Stracharza org. The Spook’s Revenge Autor:  Joseph Delaney Wydawnictwo:  Jaguar Rok wydania: 2015 Liczba stro...


Tytuł:  Zemsta Stracharza org. The Spook’s Revenge
Autor:  Joseph Delaney
Wydawnictwo:  Jaguar
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 381

„On jest siódmym synem siódmego syna. Nazywa się Tom Ward i jest moim darem dla Hrabstwa. Kiedy dorośnie, wyślemy wam słowo. Wytrenuj go dobrze. Będzie najlepszym uczniem, jaki kiedykolwiek był, będzie również ostatnim”. W niebezpiecznym tempie zbliża się wydarzenie, które może wstrząsnąć całym Hrabstwem. Zwolennicy Złego stają się co raz silniejsi i co raz bardziej zdeterminowani w przywróceniu swojego pana do życia. Tylko Tom może zmienić bieg wydarzeń i powstrzymać nieuniknione. Uratować świat.

Tak wiem, wiem...Na blogu jest recenzja pierwszego tomu Kroniki Wardstone a tu nagle ostatnia, 13 część. Z ostatnią jestem najbardziej na bieżąco więc najpierw ona a reszta zaś.

A więc to koniec..Koniec jednej z moich ulubionych serii w tym klimacie. Łezka się w oku kręci, że to już 13 tomów, które były czytane przez te kilka lat. To taki mój książkowy towarzysz. Ale co o same książce. Spotkałam się z wieloma negatywnymi opiniami na temat Zemsty Stracharza, ale moim zdaniem jest ona całkiem dobra. Często jest tak, że im więcej części tym każda kolejna jest gorsza. W tym przypadku niekoniecznie. Oczywiście seria ma kilka gorszych tomów, ale ostatni zdecydowanie do nich nie należy. Napisana w przyjemny, średnio lekki w odbiorze sposób. Wprowadza czytelnika w mroczny klimat świata nie tylko ludzkiego. Czytając człowiek chce więcej, zdecydowanie więcej. Nie można się oderwać. Łyka się ją praktycznie na raz. Trochę czasu, dzbanek herbaty i książka pożarta.

Nie powiem, że nie spodziewałam się czegoś innego po treści, bo tak nie jest. Jeden wątek nie daje mi żyć do teraz. Niestety..Takich rzeczy się nie robi. Nie przy zakończeniu. Tym elementem jestem bardzo zdruzgotana. Był nawet taki moment, że przez tą jedną rzecz chciałam cisnąć książką przez pokój. Przez cały czas układałam w głowie scenariusze wydarzeń..Bo to tak nie może być. Nie ona. Szukałam gdzieś tego podstępu. Tego zwrotu akcji, ale on nie nastąpił. Nie ma go. Zostało tak..tak źle. Tak, jak mi się nie podoba. Bardzo chciałbym móc sobie powiedzieć, że to nie prawda, że zaraz się wszystko wyjaśni, ale nie mogę. Niestety  nie mogę. Za sprawką tego, co się tam stało powstała we mnie czarna dziura, która pragnie więcej i więcej. Żąda wyjaśnień tego wszystkiego, chce poznać dalszy los bohaterów i wszystkiego co z nimi związane. Już strasznie tęsknie za Tomem, Alice, Grimalkin.. I czekam, czekam na więcej. Mimo, że to ostatni tom.

Czekam..i się doczekam. Mimo, że Kroniki Wardstone dobiegły końca, powstaje nowa seria, o Tomasie jako stracharzu. Więcej siódmego syna siódmego syna, więcej wiedźm, więcej mroku i więcej nowych niebezpieczeństw. Mam nadzieję, że nie zawiodę się na tym co nadchodzi. 

Tytuł:  W śnieżną noc org. Let It Snow. Three holiday romances.   Autor:  John Green, Mauren Johnson, Lauren Myracle Wydawnictwo:  ...


Tytuł:  W śnieżną noc org. Let It Snow. Three holiday romances. 
Autor:  John Green, Mauren Johnson, Lauren Myracle
Wydawnictwo:  Bukowy Las
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 336

W śnieżną noc to zbiór trzech zimowo- świątecznych opowiadań. Wszystkie trzy choć w nie za dużym stopniu powiązane mają w sobie to coś, że dobrze się łączą. To jest tak, że mamy śnieg, mamy Wigilię, Gracetown znika pod pierzyną białego puchu. Niby wszyscy się cieszą- białe świętą. Ale za tym białym rajem kryje się też druga strona. Ale nie ta zła. Tylko ta sprawcza. Bo kto by się spodziewał, że śnieg z małą pomocą kąpieli w przeręblu, samochodu wpadającego w zaspy czy zmian w Starbucksie o tak wczesnej godzinie, że prawie środek nocy doprowadzi do spotkani miłości. W śnieżną noc to książka pełna humoru, nieoczekiwanych zdarzeń i zimowych cudów. 

Zaczynając od tej złej rzeczy. Moim zdaniem najgorsze jest opowiadanie Johna Greena Bożonarodzeniowy Cud Pomponowy. Mimo, że lubię go jako pisarza i w większości podoba mi się jak pisze (nie licząc Papierowych Miast) to nie...Zielony i opowiadania to dwa różne światy. Pomyśl był dobry. Naprawdę. Tylko kiepsko przedstawiony. Myślę, że jeśli autor mógłby rozpisać na więcej niż ok. 100 to powstałby coś bardzo ciekawego. Tym razem to nie to. Przez cały czas czytania miałam dziwne wrażenie kończenie zdania przed jego faktycznym końcem. Brakowało mi tego tak zwanego „ale”. Przez ograniczenie objętościowe gdzieś coś tam uciekało i pozostawiało dziurę, której w tekście nie było widać, ale podczas czytania wychodziła on na wierzch. Historia jako historia, bez patrzenia na to, jak jest opisana jest ciekawa. Z humorem, chwilami zaskakująca i z nietypowym końcem.

Jak już jedziemy od końca to teraz czas na opowiadanie Lauren Myracle Święta patronka świnek. Cudowne. Po przeczytaniu tego opowiadania zakochałam się w mikroświnkach. Autorka mimo ograniczeń przy objętości nie okaleczyła cudownej historii przyjaźni, wiary w nieprawdopodobne wydarzenia i oczywiście malutki świnek. Nie mam mu nic do zarzucenia. W pełni mnie pochłonęło i dało też do myślenia. Sama idea przyjaźni jest tu przedstawiona w ciekawy sposób. Jest drugie tylko i wyłącznie dlatego, że to pierwsze jednak mnie pożarło. Ale i temu nic nie brakuje. Jestem na tak i daje ogromny plus.

Dochodzimy do mety. Jak już wspomniałam wyżej na moim pierwszym miejscu podium stoi opowiadani Maureen Johanson  Podróż wigilijna. Czytając dosłownie miałam wrażenie siedzenia gdzieś na obłoczku i patrzenia na to co się tam dzieje z góry. Po przeczytaniu opowiadanie zostawiło we mnie taką ciepłą otoczkę (mam nadzieję, że rozumiecie). Świetna historia, ze świetnymi elementami. Bo jak tu nie kochać i jednocześnie nienawidzić (ale nie wszystkich) upartą dziewczynę, wybawcę z siatką (tak z siatką, no wiecie reklamówką) i chodzące względnie dobre (no dobra, nie takie względne, ale dupkowate) zło opakowane w idealne opakowanie (tu bardziej nienawiść niż miłość, ale opakowanie..wyobraźnia czasem robi swoje). Podróż Wigilijna to opowiadanie opowieść o niesamowitym cudzie do ostatnich chwil wypieranym przez jego bohaterów. Mnie po prostu urzekło. Nie chcę zdradzać smaczków, bo no spoilerom jesteśmy na nie, ale tyle mogłabym powiedzieć. I ten praktycznie idealnie wyważony smaczek miłości. Cudo. Nie za słodki, nie za gorzki, za dobrym końcem- ideała.

Jeśli chodzi o całą książkę to jestem zdecydowanie na tak. Lekka, przyjemna w obsłudze, idealne na zimowe wieczory. Książka, która dosłownie znika w naszych oczach. Serdecznie polecam.


A wy macie jakieś sowje zimowe cuda?

Książkoholicy! Nowy rok, nowy początek, nowe wyzwania. I właśnie na wyzwaniach chcę się skupić w tym poście. Jak wiecie w internecie jest...

Książkoholicy!
Nowy rok, nowy początek, nowe wyzwania. I właśnie na wyzwaniach chcę się skupić w tym poście. Jak wiecie w internecie jest bardzo wiele "wyzwań książkowych 2016" , ale ja zapraszam was na moje. Oczywiście kolejność wykonywania dowolna. Jak kto woli i lubi. :D Jeśli podejmiecie się mojego wyzwania, dajcie mi znać czy pod postem w komentarzu, czy na maila (ksiazkiwdgwachamksiazki@gmail.com), czy na instagramie.



 W zakładce "Wyzwanie książkowe" co sobotę będzie się pojawiać wyzwanie na dany tydzień. Będą to proste oraz zabawne zadania, które pozwolą nam podzielić się swoimi książkowymi zapędami.
Więcej na temat wyzwań tygodniowych tutaj.  

Drodzy książkoholicy! Rok 2015 lada chwila dobiega końca. Mam nadzieję, że był on dla Was bogaty w książki tak bardzo, jak dla mnie. W t...

Drodzy książkoholicy!

Rok 2015 lada chwila dobiega końca. Mam nadzieję, że był on dla Was bogaty w książki tak bardzo, jak dla mnie. W tym roku do mojej biblioteczki dołączyły takie pozycje jak Felix, Net i Nika oraz (nie)Bezpieczne Dorastanie, Origin, Opposition i wiele, wiele innych równie cudownych książek. Nie licząc tych "moich" przez moje ręce przewinęła się bardzo duża liczba cudownych powieści i nie tylko. Z wielkimi trudami przypomniałam sobie(no pewnie nie wszystko), co w tym roku przeczytałam i stworzyłam top 5 wącham_książki :D Nie było to łatwe. Kto czyta, ten wie o co chodzi. <werble proszę> 


5. "Duff. Ta Brzydka i Gruba" [klik]

4. "Złodzieja książek" [klik]

 
3. "Co, jeśli..." [klik]


2. "Black Ice" [klik]


1. "Czerwona Królowa" [klik]



Patrzę na to i robi mi się smutno. Tyle cudownych książek a ja wybrałam tylko 5. To dla nałogowego pożeracza "książków" nie lada ciężkie wyzwanie. To jest tak samo trudne, jak wszystkim znane "być, albo nie być...". 
Moja mała książkowa cząstka świata rozwijała się przez ten rok bardzo prężnie. Raz mniej, raz bardziej, ale jednak rozwijała. Recenzji jest już całkiem sporo i każda kolejna wychodzi mi lepiej. (Chyba) Przyznam się bez bicia, że zakładając bloga sądziłam, że będzie to trochę łatwiejsze. Ale coż...okazało się inaczej. Szkoła nie czeka, lektury też nie, z domu trzeba wychodzić i czasu wiecznie mało. A książka nie zając- nie ucieknie. Naprawdę czasami ciężko znaleźć czas na złapanie za książkę , która tak bardzo woła o pomstę do nieba i błaga "no czytaj mnie, no dalej Julia, wiem, że chcesz" i co wtedy zrobić? Serce się kraje kiedy nie można za nią złapać. Jednak mimo tych wszystkich trudności udało mi się działać w tym, co kocham. I to, że było to trudne, nie oznacza, że było choć trochę nie przyjemne, ponieważ każda recenzja napisana dla Was sprawiła mi wiele, wiele radości. 
Pragnę Wam wszystkim podziękować, za to, że jesteście i czytacie i komentujecie. To daje naprawdę ogromnego kopa i motywacje do działania. Z okazji nachodzącego 2016 roku życzę Wam wszystkim dużo zdrowia, żeby ten rok był jeszcze lepszy od poprzedniego, spełnienia marzeń, cudownych celów do których będziecie dążyć i je osiągniecie, samych sukcesów, wspaniałych przyjaciół, duuuużo zdrowia i oczywiście jeszcze więcej książek i półek na książki...Bo jak tak bez półek.
Nowy rok przyniesie wiele niespodzianek i wiele książek. Obiecuję, że będzie tu działo się więcej i lepiej, i bardziej. W nowy rok wkraczam z "Mieczem Lata" w ręce, więc kończę i rozpoczynam rok dobrą pozycją. Trzymajcie kciuki.
Serdecznie pozdrawiam i całuję!
wacham_książki!